Wyprawa powoli dobiega konca... Niestety. Ale wszystko co dobre i piekne kiedys sie konczy.
Ostatnie chwile spedzamy w Belgradzie by jutro wyruszyc w kierunku Budapesztu i dalej do Polski.
Z braku czasu i dostepu do internetu nie mielismy okazji w ostatnim czasie do regularnego relacjionowania naszych poczynan dlatego po powrocie do Polski bedziemy musieli to nadrobic :)
W skrocie. Bylismy 3 dni w Kosowie, ktore niestety przeznaczone zostaly na leczenie Macka z wysokiej goraczki. Ale jeszcze kiedys tam wrocimy. Zawitalismy na festiwal w Guczy. Bylo fajnie, smiesznie, bardzo glosno i bardzo spokojnie na oddalonym kempingu u Pana dentysty z Belgradu.
Po Guczy wjechalismy do Bosni i Hercegowiny gdzie przebywalismy do 22 sierpnia i tam rowniez napewno wrocimy!
Pozdrawiamy!
środa, 24 sierpnia 2011
wtorek, 9 sierpnia 2011
Bajram Curri (Albania)
Po 5 dniach spedzonych w Gorach Przekletych poruszamy sie znowu po w miare plaskim terenie. Prosto z Valbony (przepieknie polozonej gorskiej wioski w dolinie o takiej samej nazwie) dotarlismy przed momentem do Bajram Curii. To niewielkie miasteczko poloze blisko granicy z Kosowem, gdzie jeszcze dzisiaj bedziemy starali sie dotrzec.
Gory nas urzekly. Niesamowite krajobrazy, pionowe sciany, malowniczo polozone jeziorka, rozlegle, zielone doliny oraz niespotykana cisza i spokoj sprawily, ze napewno jeszcze wrocimy w tamte tereny. Podczas wypadu udalo nam sie zdobyc najwyzszy szczyt pasma - Maja Jezerce (2694 m n.p.m.), dotarlismy rowniez do doliny Jezerce, przekroczylismy nie do konca legalnie granice z Czarnogora i przez przelecz Qafe Valbona wrocilismy do Albanii.
Kafejka internetowa z ktorej obecnie korzystamy nie pozwala nam na podzielenie sie z Wami zdjeciami, dlatego prosimy o uzbrojenie sie z cierpliwosc ;)
Pozdrawiamy!
Gory nas urzekly. Niesamowite krajobrazy, pionowe sciany, malowniczo polozone jeziorka, rozlegle, zielone doliny oraz niespotykana cisza i spokoj sprawily, ze napewno jeszcze wrocimy w tamte tereny. Podczas wypadu udalo nam sie zdobyc najwyzszy szczyt pasma - Maja Jezerce (2694 m n.p.m.), dotarlismy rowniez do doliny Jezerce, przekroczylismy nie do konca legalnie granice z Czarnogora i przez przelecz Qafe Valbona wrocilismy do Albanii.
Kafejka internetowa z ktorej obecnie korzystamy nie pozwala nam na podzielenie sie z Wami zdjeciami, dlatego prosimy o uzbrojenie sie z cierpliwosc ;)
Pozdrawiamy!
wtorek, 2 sierpnia 2011
Tirana!
Przejazd przez Grecje nie mial czysto autostopowego charakteru, ale wycieczka z Salonik do Korczy autokarem pelnym Albanczykow ogladajacych w czasie podrozy koncerty gwiazd balkanskiego turbofolku to niezapomniane przezycie. Podobnie jak 2 dni plazowania w Himare, spokojnym miasteczku polozonym w sercu albanskiej riviery nad Adriatykiem. Tylko jezowce kluja tak samo jak nad Morzem Marmara :) Dzis i jutro Tirana, pozniej Gory Przeklete!
Zdjecia dodamy pozniej z uwagi na problemy techniczne
Zdjecia dodamy pozniej z uwagi na problemy techniczne
czwartek, 28 lipca 2011
OPUSZCZAMY STAMBUŁ
Po kilku dniach postoju w Stambule nastąpił moment aby rozpocząć kolejny etap podróży. Wkraczamy w bałkańskie kraje, po których krążyć będziemy przez następny miesiąc. Pierwszym celem jest Albania. Aby się tam dostać musimy przejechać Grecję - oczywiście autostopem, który do tej pory raczej nas nie zawodził.
Z tego miejsca serdecznie dziękujemy Pani Dagmarze, która gościła nas i sprawowała nad nami opiekę, również medyczną ;)
Z tego miejsca serdecznie dziękujemy Pani Dagmarze, która gościła nas i sprawowała nad nami opiekę, również medyczną ;)
środa, 27 lipca 2011
sobota, 23 lipca 2011
STAMBUŁ!
Z racji tego ze poruszaliśmy się po słabo zurbanizowanych regionach nie mieliśmy dostępu do internetu co spowodowało, ze nie mogliśmy dodawać żadnych wpisów.
Po zejściu z Kazbeku wyruszyliśmy w głąb Gruzji, kierując się do Swanetii. Tam spędziliśmy kilka dni i zrobiła ona na nas niesamowite wrażenie.
Gruzini są niesamowicie towarzyscy i gościnni. Dostaliśmy noclegi, obiady, wino, czaczę - vódkę domowej produkcji.
Przejazd autostopem przez całą Turcję zajął nam półtorej doby.
Ararat nas bardzo rozczarował. Ze względu na pogodę, bardzo częste burze, i perspektywę spędzania większości czasu w namiocie spowodowała, że w połowie drogi podjęliśmy decyzję o odwrocie. Rezygnując ze zdobycia z tej łatwiej technicznie góry zaoszczędziliśmy sporo czasu, który przeznaczymy na Bałkany.
Teraz chwila odpoczynku z Stambule.
Pojutrze powinna pojawić się fotorelacja.
Po zejściu z Kazbeku wyruszyliśmy w głąb Gruzji, kierując się do Swanetii. Tam spędziliśmy kilka dni i zrobiła ona na nas niesamowite wrażenie.
Gruzini są niesamowicie towarzyscy i gościnni. Dostaliśmy noclegi, obiady, wino, czaczę - vódkę domowej produkcji.
Przejazd autostopem przez całą Turcję zajął nam półtorej doby.
Ararat nas bardzo rozczarował. Ze względu na pogodę, bardzo częste burze, i perspektywę spędzania większości czasu w namiocie spowodowała, że w połowie drogi podjęliśmy decyzję o odwrocie. Rezygnując ze zdobycia z tej łatwiej technicznie góry zaoszczędziliśmy sporo czasu, który przeznaczymy na Bałkany.
Teraz chwila odpoczynku z Stambule.
Pojutrze powinna pojawić się fotorelacja.
środa, 13 lipca 2011
znow w Tbilisi ;-)
kazbek zdobyty! w poniedzialek okolo 7 rano czasu polskiego udalo nam sie w drugim ataku szczytowym stanac na szczycie. dzis zwiedzilismy Tbilisi, jutro ruszamy do swanetii. pozdrawiamy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















